Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kąpiel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kąpiel. Pokaż wszystkie posty

13 sierpnia 2013

W czym kąpać niemowlaka - mydełko i szampon

O tym, w czym kąpać niemowlaka już pisałyśmy. Ale, że jest to temat rzeka i dodatkowo, ponieważ co chwila wypróbowujemy nowe produkty, postanowiłam się z Wami podzielić opinią na temat mojego ostatniego odkrycia, a mianowicie mydełka w płynie oraz szamponu marki Skarb Matki.

Od razu muszę zaznaczyć, że moje dzieci, a zwłaszcza starszy synek, mają bardzo wrażliwą i wymagającą skórę, ponieważ niesamowicie szybko się przesusza i niestety jest z tendencją do atopowego zapalenia :( Na tą dolegliwość nie ma lekarstwa, ważne jest, aby utrzymywać właściwy poziom nawilżenia skóry. Jednocześnie wyobraźcie sobie, jak taki czterolatek reaguje na wszelkie zabiegi kosmetyczne typu smarowanie kremem.... i tak jest niesamowicie dzielny, ale balsamowanie to już dla niego momentami zbyt wiele:( Dlatego dla mnie istotne jest, aby po umyciu dziecka mydłem lub żelem, skóra malucha była w stanie nie wymagającym zbytniej dodatkowej pielęgnacji typu kremowanie...

Właściwie nie eksperymentuję z kosmetykami i przez lata myłam najpierw synka, a teraz też córeczkę mydełkami, o których pisałyśmy w poście Kosmetyczka bobasa, czyli jakie kosmetyki są niezbędne dla noworodka? . Ale ponieważ problemy ze skórą nie znikają, coraz bardziej otwieram się na nowości.

Od jakiegoś czasu używam delikatnego mydełka w płynie Skarb Matki. Jest to produkt przeznaczony dla dzieci od 1-go miesiąca życia. I przyznam szczerze jestem bardzo pozytywnie nastawiona do tego produktu. Przede wszystkim design opakowania bardzo zachęca :) - zresztą jak w przypadku większości produktów tej firmy. 


Ale co najważniejsze mydełko świetnie myje, a do tego naprawdę nie wysusza skórki, zarówno mojego czterolatka, jak i kilkumiesięcznej córeczki. Nie zostawia może skóry nawilżonej i natłuszczonej jak po użyciu emolientów, ale olbrzymi plus za to, że skóra nie jest przesuszona i nie wymaga dodatkowego balsamowania po kąpieli! Co więcej - mimo, że mydło jest w płynie, ma konsystencję przypominającą gęsty żel pod prysznic, co powoduje, że jest naprawdę bardzo wydajne. Myję codziennie nim moją dwójkę już od około 3 tygodni i wciąż jest sporo produktu w opakowaniu. Jest to duża zaleta, zwłaszcza w porównaniu z mydłami w płynie typu Biały Jeleń, które są dość wodniste i bardzo szybko się zużywają.
Cena jednego opakowania to ok. 17-18zł za 275ml. 

Sięgnęłam również po szampon tej samej marki. Wrażenia równie pozytywne jak w przypadku mydełka. Szampon dobrze się pieni, nie drażni oczów maluszka, nie wysusza włosów przy codziennym myciu. Zdał również na medal próbę dnia pełnego wrażeń, gdy nasz synek szalał tak, że aż włosy miał mokre - pomimo potu, miały one wciąż miły zapach.
Cena jednego opakowania to ok. 12 zł za 200 ml.

9 sierpnia 2013

Okrycie kąpielowe zamiast ręcznika?

Przyznam szczerze, że temat okrycia kąpielowego z termofrotty nie był mi znany 4 lata temu, gdy na świecie pojawił się mój pierwszy niemowlak. Nie wiem, czy wtedy okrycia nie były tak popularne, czy ja po prostu się z nimi nie zetknęłam....Po kąpieli owijałam maluszka w ręcznik frotte z kapturkiem na główkę i to wszystko. Fakt, że trochę to trwało, zanim natrafiłam na ręcznik, który mi odpowiadał, ale o tym może w innym poście. 

O co więc chodzi z tym okryciem kąpielowym? Właściwie można powiedzieć, że jest to swego rodzaju ręcznik, tylko uszyty nie ze zwykłej bawełny frotte, ale z tzw. termofrotty. Generalnie różni się tylko tym od ręcznika, że strona, która dotyka skórki malucha to właśnie bawełna frotte (czyli jak ręcznik), a druga strona - zewnętrzna, to coś jakby cieniutki polarek, który ma za zadanie utrzymywać ciepło.

Choć tu radzę dobrze przyglądać się tym okryciom, zwłaszcza jak macie zamiar kupić przez internet, żeby się nie okazało, że ta termofrotta, to jest samo sztuczne tworzywo również na wewnętrznej stronie okrycia - wtedy szansa wytarcia dziecka raczej jest zerowa. 

Ja jakiś czas temu otrzymałam dla mojej córeczki okrycie z kapturkiem marki Mamo-Tato i mogę je polecić :) Składa się w 80% z bawełny a w 20% z poliestru. Jest ładnie wykonane, z delikatną haftowaną aplikacją na kapturku.



Niewątpliwą zaletą tego okrycia jest jego rozmiar - 100cm x 100 cm. To naprawdę dużo! Wierzcie mi - dzieci tak szybko rosną, że rozmiar ręczników i okryć kąpielowych ma naprawdę znaczenie. Myślę, że z powodzeniem mogłabym opatulić nim także mojego 4-latka:)

Poza tym uważam, że takie cieplutkie okrycie z termofrotty sprawdziło by się świetnie zwłaszcza przy noworodkach - kiedy ważne jest, aby dziecko po wyjściu z kąpieli nie zostało narażone na zbytnie różnice temperatur.

Okrycie, które ja mam, dobrze się pierze, kolory nie płowieją, a poza tym jest trochę cieńsze niż gruby ręcznik frotte, więc przez to szybciej wysycha. Wewnętrzna strona - ta z bawełny frotte, którą wyciera się malucha, podobnie jak ręcznik, równie dobrze wchłania wodę.

Mam tylko jedno zastrzeżenie - przednia wewnętrzna część kapturka, która dotyka czoła malucha i górnej części jego główki jest niestety tą stroną "polarową", a nie frotte, co powoduje, że słabo wchłania wodę - ma to znaczenie przy noworodkach z większą ilością włosów na główce lub starszych dzieciach - po prostu trudniej jest wytrzeć główkę malca. 

Poza tym, same zalety:)
Cena okrycia kąpielowego Mamo-Tato to ok. 39zł.



16 lipca 2013

W czym kąpać niemowlę? Testujemy Emulinkę firmy Skarb Matki

Czy wiecie już czym myć i w czym kąpać noworodka? Ja osobiście przy pierwszym dziecku ślepo zaufałam zaleceniom z mojej szkoły rodzenia. Ale jak się później okazało, po konfrontacji z innymi mamami, każda szkoła rodzenia ma swoją teorię. Jedne zalecają mycie w samej wodzie, ewentualnie z jakimś mydełkiem dla dzieci, inne jedynie w emolientach. I bądź tu mądry ;) Zaufanie do szkoły rodzenia mieliśmy tak duże, że do 8 miesiąca życia kąpaliśmy synka w emolientach marki rekomendowanej przez szkołę rodzenia :)

Przy drugim dziecku mamy już własną wiedzę i doświadczenia i jesteśmy chyba bardziej otwarci na nowości. Z przywiązania do polskich produktów postanowiliśmy wypróbować Emulinkę firmy Skarb Matki. Jest to olejowa emulsja do kąpieli, a więc środek nawilżający i natłuszczający delikatną skórę dziecka. Nasza Mała wykąpana w Emulince miała cudnie aksamitną skórkę. Zdecydowanie lepiej natłuszczoną niż po kąpieli w dwukrotnie droższym emoliencie innej marki. Przy poprzednim emoliencie zdarzało się, że po wieczornej kąpieli następnego dnia rano mała miała już przesuszoną skórkę na nóżkach. Po Emulince efekt nawilżania i natłuszczania utrzymuje się w naszym przypadku co najmniej do następnej wieczornej kąpieli. Jak to określił mój mąż odpowiedzialny za kąpanie dzieci: "jest taka bardziej oliwkowa" :) Producent poleca ten produkt również dla dzieci z atopowym zapaleniem skóry. Emulinkę można stosować od pierwszych dni życia dziecka. My Emulinkę zdecydowanie polecamy!

Opakowanie Emulinki 250 ml to w naszym przypadku wersja opakowania raczej "wyjazdowa". W przypadku kosmetyków używanych na co dzień, preferuję większe opakowania (z oszczędności pieniędzy i chęci ograniczenia produkowania śmieci). Zupełnie nie przypadło nam do gustu zamknięcie butelki i miarka do dozowania płynu (na 1 kąpiel powinno się dać 5-10 ml Elmulinki). Z opakowania trudno się nalewa do miarki, a tą trzeba za każdym razem umyć i gdzieś przechować żeby nie zaginęła. Zdecydowanie "sprytniejsze" byłoby zamkniecie butelki nakrętką, która mogłaby równocześnie pełnić rolę miarki.
Ale to tylko opakowanie, czepiam się ;))

Skarb Matki to polska rodzinna firma z tradycjami. W wolnej chwili przeczytajcie sobie na stronie firmy jej historię. Niesamowita opowieść o 3 pokoleniach rodziny Makarczyków i ich przedsiębiorstwie. Szkoda, że takich firm w Polsce jest coraz mniej i trudno jest im się przebić przez supermarketowe półki pełne zdecydowanie słabszych jakościowo produktów globalnych marek.
Bardzo podoba mi się grafika ich opakowań. Ładnie wyglądałyby na prezent. Kusi mnie by wypróbować kolejne kosmetyki tej marki. :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...