Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem na rozstępy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem na rozstępy. Pokaż wszystkie posty

22 kwietnia 2013

Rozstępy w trakcie i po ciąży - czy można sobie z nimi poradzić?

Kiedy pisałam ten post mój mąż zaproponował tytuł do niego: "walka z wiatrakami":) 

No cóż dla wielu z nas rozstępy są niestety przykrym następstwem tego wspaniałego stanu, jakim jest ciąża:( Pewnie również wiele z Was spakuje jakiś krem na rozstępy albo przeciw rozstępom do swojej wyprawki do szpitala do porodu. Ciekawa jestem Waszych doświadczeń. 

Moje są następujące... Jakby to napisać... cudów nie ma:( Wiem to z własnego doświadczenia niestety. Mam taką opinię, że jak już się rozstępy pojawią, to niestety nie znikną. Wszystko w dużej mierze zależy też od kondycji naszej skóry, ale też od naszych osobistych skłonności do rozstępów. Przy zapobieganiu rozstępów najważniejsza jest profilaktyka, żeby się po prostu nie pojawiły, albo przynajmniej pojawiły się w minimalnym zakresie.

Czym się więc smarować, żeby zapobiec rozstępom w ciąży? Ja używałam wielu preparatów. W pierwszej ciąży stosowałam kremy marek Ziaja (krem przeciw rozstępom Mamma Mia) i Dax Cosmetics (Perfecta Mama - intensywny preparat przeciw rozstępom) - ale niestety bez rewelacji - raczej dawały dobry efekt nawilżenia, ale od rozstępów mnie nie uchroniły. Plusem Ziaji jest to, że smarowałam się nim także podczas karmienia piersią i nie wywoływał żadnych reakcji alergicznych u dziecka.




W drugiej ciąży w pierwszych miesiącach używałam głównie zwykłej oliwki dla dzieci Bambino, po to żeby skóra była elastyczna i odporna na rozciąganie (to chyba podstawa sukcesu i oliwki dla dzieci są chyba powszechnie rekomendowanym środkiem lepszym niż wszystkie kremy) oraz Podwójnie działającego kremu przeciw rozstępom Mustela (jako jeden z nielicznych może być stosowany już na początku ciąży, ponieważ większość zalecana jest od 4-go miesiąca). 

Później zaczęłam naprzemiennie z Mustelą stosować krem przeciw rozstępom dla kobiet w ciąży firmy Palmers. Muszę przyznać, że bardzo go lubiłam. Odpowiadała mi jego gęsta konsystencja, a do tego obłędny czekoladowy zapach... :) Dla kogoś, kto lubi takie klimaty - polecam:) No i było nieźle - nowe rozstępy się nie pojawiły:) Obydwa kremy super nawilżają skórę i uelastyczniają ją. Minusem Musteli jest cena - od 70zł w internecie za 150ml do nawet 100zł w aptekach.... Poza tym, mimo zapewnień producenta, że może być stosowany podczas karmienia piersią, mam wrażenie, że moje dziecko za każdym razem dostaje wysypki, jak się nim posmaruje... a może to tylko przypadek? tak, czy inaczej, odstawiłam na czas karmienia malucha. 
Jeśli chodzi o krem Palmersa, to jego cena, to ok. 32zł za 125g. Minusów nie znalazłam:)

 


Po ciąży cały czas stosuję kremy, które w teorii mają zlikwidować lub zmniejszyć widoczność istniejących rozstępów. No ale cóż...

Ostatnio zaczęłam używać specjalistyczną oliwkę do ciała firmy Palmers, która wg zapewnień producenta świetnie sobie radzi nawet z najgorszymi bliznami (cena ok. 50zł za 150ml). Oliwka jest wydajna, ładnie pachnie czekoladą, nie tłuści skóry i ubrań tak jak np. oliwki dla dzieci, ale jeśli chodzi o ocenę efektów niwelujących rozstępy, to chyba za krótko ją jeszcze stosuję (1 miesiąc).

Wg kosmetyczek i lekarzy skutecznie walczyć z istniejącymi rozstępami da się chyba tylko i wyłącznie w salonie kosmetycznym poprzez serię zabiegów. Ale i tak kuracji nie można rozpocząć w trakcie karmienia piersią. 

A Wy macie jakieś sprawdzone sposoby? Polećcie:)

1 października 2012

Zakup niekoniecznie konieczny czyli lista produktów dedykowanych młodym mamom, które można a nie bezwzględnie należy nabyć jeszcze przed wyjazdem do porodu


Jak już wspomniałyśmy w jednym z pierwszych postów, producenci prześcigają się w produktach, innowacjach, które mają nam ułatwić życie i okazać się niezbędne po porodzie. 

We wcześniejszym poście przygotowałyśmy naszą autorską listę rzeczy koniecznych do nabycia na potrzeby przygotowania wyprawki dla mamy do szpitala. Czas więc na listę rzeczy, których zakup można rozważyć zależnie od sytuacji.

1. Poduszka do karmienia
Zdania na ten temat funkcjonalności tego produktu są różne. Osobiście kupiłam, choć nie korzystałam, bo przez pierwsze 2 tygodnie w ogóle nie mogłam karmić w pozycji siedzącej. Zresztą położne z reguły polecają karmienie w pozycji leżącej, głównie z uwagi na osłabienie po porodzie oraz gojące się rany. 
Później również jakoś się do niej nie przekonałam, bo Mały ciągle mi z niej zjeżdżał.
Czasami poduszki do karmienia (zwane również rogalami, fasolkami) są dostępne w szpitalach na oddziałach położniczych, więc przez 2 doby pobytu w szpitalu po porodzie będziecie w stanie wyrobić sobie własną opinię na ich temat. 

2. Bluzki do karmienia
Nie zakupiłam ani jednej sztuki. Tak naprawdę możecie wykorzystać swoją dotychczasową garderobę. Wystarczy że bluzka, sweter czy sukienka spełnia następujące kryteria:
- jest w miarę elastyczna i ma duży dekolt lub da się rozpiąć/rozwiązać tak aby umożliwić karmienie dziecka,
- nie posiada suwaków i guzików, które mogą drapać dziecko lub odznaczać się na jego buzi, a poza tym  rozpinanie i zapinanie zajmuje za dużo czasu - najlepsze są po prostu takie, które da się odsunąć na dekolcie, tak aby odkrywały pierś,
- są wykonane z materiałów naturalnych i nie powodujących podrażnienia skóry dziecka.

Tak naprawdę po pewnym czasie dojdziecie do wprawy w karmieniu malucha do tego stopnia, że będziecie w stanie karmić w każdym rodzaju bluzki - wystarczyć będzie zwykła pieluszka tetrowa, którą będziecie mogły osłonić pierś, a bluzkę zwyczajnie podnieść do góry, jeśli dekolt będzie np. zbyt mały. 

3. Laktator
Przed dniem narodzin Waszej pociechy nie jesteście w stanie powiedzieć, czy i jak długo będziecie karmiły piersią. Na to wpływ ma szereg okoliczności, nie zawsze od Was zależnych. Nie ma więc co inwestować na zapas w sprzęt, z którego możecie nie skorzystać. Do takich urządzeń należy laktator czyli ręczny lub elektryczny odciągacz pokarmu. Możecie pokusić się o wcześniejsze zapoznanie się z ofertą producentów i wytypować model, który ewentualnie nabędziecie w przyszłości. Najłatwiej będzie używać laktatora, który będzie kompatybilny z używanymi przez Was butelkami dla dziecka. 
Jeżeli będziecie odciągać pokarm okazyjnie, zdecydowanie odradzam kupowanie drogich laktatorów elektrycznych. Ręczny wystarczy w zupełności. Jeżeli będziecie musiały z jakiegoś powodu korzystać z laktatora już w szpitalu, pamiętajcie, że w większości przypadków można taki laktator wypożyczyć od położnych.

4. Poduszka do siedzenia po porodzie
Czyli owalna poduszka z dziurką (przypominająca oponę), która ma umożliwić kobietom po porodzie siłami natury w miarę komfortowe siedzenie (bez uciskania obolałych miejsc). Gadżet z którego korzysta się maksymalnie przez 2 tygodnie. Równie dobrze taką samą rolę spełnia większy ręcznik zwinięty w rulon i ułożony w kształt rogala lub koła. Także naszym zdaniem - zbędna inwestycja.
Uwaga: Jeżeli rana bardzo boli, lekarze polecają używanie zwykłego Paracetamolu, w celu uśnieżenia bólu. W poważniejszych przypadkach mogą zaaplikować Wam również Ketonal.
Każda z nas ma inne doświadczenia w tym temacie. Jedna z nas dostawała Paracetamol od położnej w szpitalu i wystarczyło, druga bez Ketonalu przez pierwszy tydzień nie była w stanie funkcjonować. Ale w poduszkę żadna z nas nie zainwestowała :)

5. Krem na rozstępy na brzuchu i piersiach
Rozstępy... zmora kobiet w ciąży i młodych mam...
Nie ma złotego środka, ani idealnego kremu. My mamy swoje typy, o których w kolejnych postach, ale nie oszukujmy się - cudów nie ma. Warto dbać o nawilżenie skóry zwłaszcza na brzuchu, która po intensywnym 9-miesięcznym rozciąganiu narażona jest na "stres" związany z powrotem do stanu z przed ciąży.  
Proponujemy jednak "straty" ciążowe oszacować chłodnym okiem w domu i dopiero wtedy zainwestować w dobry krem renomowanej marki
Jeśli chodzi o kremowanie piersi - pamiętajcie, nie smarujcie brodawek, a przed każdym karmieniem, umyjcie je ciepłą wodą. 

6. Kapusta
Jest to stary sprawdzony sposób na nawał pokarmowy. Niektóre z nas ok. 3-4 doby po porodzie przeżywają koszmar związany z nawałem pokarmowym.  Piersi są nabrzmiałe jak arbuzy i strasznie bolą. Wierzcie mi - nie jest to miłe uczucie, a do tego utrudnia karmienie malucha, który płacze, bo nie może chwycić piesi, co więcej - szaleją hormony... Szczerze - trzeba przetrwać ten trudny czas. Z doświadczenia wiem, że to mija po ok. 1 dobie. Jednak można sobie odrobinę ulżyć robiąc okłady na piersi ze zgniecionych i mocno schłodzonych liści kapusty. Tylko uważajcie, żeby nie odmrozić sobie skóry na piersiach :) Kapusta nie jest droga, więc może warto mieć kilka liści w lodówce, tak na wszelki wypadek. Najwyżej nie skorzystacie :) 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...